GŁODÓWKA FILIPINY 2018. POST NA WODZIE KOKOSOWEJ DZIEŃ 10

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

18.01.2018 – 10 Dzień postu na wodzie kokosowej (teraz prawie pół na pół z wodą).

Kolejny wczesny poranek, pobudka przed godziną 6, trochę się pokręciłem przy wczorajszym wpisie i tuż przed 7 pomyślałem, że warto by popływać w morzu, bo o godz. 8:00 prowadzę następną grupę do Alicji, także przede mną długi i trochę męczący dzień. Wskoczyłem na rower, po 4 minutach byłem na plaży. Jednak odpływ spowodował, że odechciało mi się pływać. Natomiast było piękne światło i trochę się działo na plaży. Chociaż znowu nie zabrałem lustrzanki, zrobiłem kilka filmików i trochę zdjęć. Dzieciaki są uroczę niezależnie od stron świata.

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

 

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Santa Fe Beach, Bantayan Island, Filipiny

Na wizytę do Alicji wziąłem ze sobą 1,5l wody i upuściłem z jednego kokosa 0,5l wody kokosowej do drugiej buteleczki. O godz. 8 spotkałem się z grupą i pojechaliśmy złapanym tricyklem. Ściśnięci jak sardynki w puszce, ja znowu z przodu. Tym razem nie było kłopotu z wjechaniem pod górki, ale śmignięciem tej drogi też bym nie nazwał.

Droga SantaFe - Maalat

Droga SantaFe – Maalat

Droga SantaFe - Maalat

Droga SantaFe – Maalat

Droga SantaFe - Maalat

Droga SantaFe – Maalat – wysiadamy, płacimy i w sklepiki zakupy robimy

Dotarliśmy na miejsce około godziny 9, Alicja krzątała się w ogródku, coś tam mówiła ni to do siebie, ni to do nas i tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czy nas przyjmie. Po pewnym czasie okazało się, że czekamy na tłumaczkę. W międzyczasie obdarowaliśmy dzieciaki kolejnymi drobiazgami, było trochę zabawy. Sprzyjała ku temu dla odmiany słoneczna pogoda, więc i nastroje nam dopisywały.

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

Z wizytą u Alicji

W międzyczasie przybiegła tłumaczka, miałem okazję trochę z nią porozmawiać i dowiedzieć się czegoś więcej o Alicji. W wieku około 25 lat przebyła ponad roczny post i po tym okresie zajęła się pomaganiem ludziom. Zanim zaczyna opowiadanie z kart idzie do sąsiedniej kapliczki, gdzie są figurki Santo Nino – czyli dzieciątka Jezus i długo się modli. Uważa, że skuteczniej może pomagać katolikom, gdyż sama jest naszej wiary. Czasami się zdarza, że odmawia z kimś rozmowy, ze względu na to, że nie che mieć do czynienia z jego energią. Nie zależy jej na bogactwie, wpłaty do koszyka są raczej symboliczne, chce tylko pomagać ludziom, wskazywać ewentualne sfery życia, które warto zmienić i kierunki w które warto pójść. Czasami spytana o zdrowie spojrzy na kogoś krótko i powie, które organy wymagają większej uwagi. Wydaje mi się, że widzi coś w rodzaju naszej aury. Była bardzo wdzięczna, że przyjechaliśmy na Filipiny i pytała, czy nie korzystamy z wróżek w Polsce.

kapliczka obok pokoju spotkań

kapliczka obok pokoju spotkań

Powiedziała mi dzisiaj, że powinienem zająć się pisaniem i podróżowaniem, bo mam ku temu zadatki. Wydaje mi się, że mnie polubiła, kilka razy powtarzała, że przyniosłem dobrą energie, co mnie bardzo ucieszyło 🙂 Być może dzięki temu zgodziła się, żebym fotografował i filmował w trakcie rozmowy.

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alice Tendidu w trakcie rozmowy

Alicja w trakcie rozmowy prawie nie patrzy na osobę, z którą rozmawia, większość czasu oczy ma zamknięte, tak jakby czytała ją inaczej. Dużo gestykuluje, śmieje się i generalnie ma głównie pozytywny przekaz. Przez 2 dni zaufało mi kilkanaście osób, którym tłumaczyłem jej przekaz. Każda rozmowa wyglądała inaczej, u każdej na inne sfery życia kładła nacisk: zdrowie, biznes, relacje rodzinne, dzieci itp. O każdym powie na początek coś dobrego. Podkreśla, że nie przepowiada przyszłości, chociaż 3 dziewczyny z naszej grupy mają wkrótce wyjść za mąż. Na razie żadna nie jest do tego przekonana, ale zobaczymy. Jak się sprawdzi, mam być zaproszony na wesele 🙂

Darowane przez mnie ptasie mleczko, które przywiozłem na specjalną okazję z Polski (były momenty, że chciałem już je zjeść 😉 ) od razu zaniosła do ołtarzyka. Nie wiem, czy jako ofiarę, czy na oczyszczenie 😉 W każdym razie leżało tam przez cały dzień i nie wiem jak to zniosło w temperaturze 30 stopni.

kapliczka obok pokoju spotkań

kapliczka obok pokoju spotkań

Na koniec powiedziała mi, że jak będę się tak garbił, to nie wyleczę nerek… wiem, wiem, że się garbię, ale ten argument może być decydujący 🙂 Cały czas towarzyszyły nam dzieciaki i było wesoło.

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Z wizytą u Alice Tendidu

Mieliśmy farta przy powrocie, bo nie staliśmy długo czekając na okazję. W dodatku to był pierwszy pojazd, w którym mogłem wyprostować nogi, więc prawie luksus. Trzęsło niemiłosiernie, udało się zrobić jedno jako takie zdjęcie, ale kierowca zasuwał naprawdę żwawo. Dodatkowo nie mieliśmy przesiadki, więc zdążyliśmy na picie ziółek Grzegorza.

powrót do Santa Fe

powrót do Santa Fe

Nasz superszybki transport

Żeby zdążyć na ziółka Tadeusz musiał zabawić się w przewoźnika 🙂

 

Bilans dnia.

Bilans dnia: 2 kokosy opróżnione z wody + około 2,5l wody. Ciśnienie 118/91, puls 63. Nastrój bardzo dobry, brak łaknięcia, lekkie osłabienie.

Piszę ten post 19.01 o godz. 5:30… (dlaczego mnie to nie dziwi?) i mogę się już pochwalić, że mój plan minimum 10 dni bez jedzenia właśnie zrealizowałem!

Teraz kolejne dni przede mną. Planuję pościć do środy, czyli w sumie 15 dni. Plan maksimum był 20 dni, ale ze względu na to, że zależy mi na łagodnym wyjściu z postu i nie ukrywam, pokosztowaniu tutejszych owoców, warzyw i ryb – taki rozkład wydał mi się optymalny.

Wiem już, że post na wodzie kokosowej to nie głodówka i tak naprawdę nie zbyt wielkie wyzwanie. Woda kokosowa to nie schabowy, ale uczucia głodu nie zaznałem dotychczas, jedyne co, to skurcz jamy brzusznej – sporo tam ubyło 🙂 … no i jak wczoraj pogadaliśmy o jedzeniu… to też się trochę zachciało.

Prawdziwym wyzwaniem jest głodówka sucha i potem wodna. Udowodniła to Tamara, która 19 dzień jest na głodówce, tylko na wodzie (nie z kokosa) przy czym 9 dni na suchej. Miała trudne dni, widziałem, ale jej organizm wyrzucił z siebie różnymi drogami tyle toksyn i innych złogów… że jej zdrowienie będzie na pewno bardziej skuteczne. Jeżeli zdecyduje się gdzieś to opisać na otwartym forum, na pewno udostępnię.

Zdaję sobie sprawę, że moje zdrowienie nie będzie tak skuteczne, ale założyłem, że dla mojej podświadomości jest ważniejsze, aby pierwszy okres bez jedzenia był jak najdłuższy i dobrze się kojarzył. Kiedy zdecyduję się na głodówkę suchą lub o wodzie, nie będzie to już takim szokiem dla organizmu. Na razie cieszę się moim małym sukcesem 🙂

 

F a c e b o o k